Al-Andalus – Dziedzictwo Maurów

Europa, Hiszpania, Tu byłem

Al-Andalus – Dziedzictwo Maurów

Al-Andalus, zapomniane pojęcie opisujące niegdysiejsze terytorium Półwyspu Iberyjskiego. To na tych ziemiach w VIII wieku rozpoczęła się złota era islamu. Na kilkaset lat muzułmanie opanowali prawie cały półwysep Iberyjski i doprowadzili do największego rozkwitu Hiszpanii od początku jej dziejów. Dopiero wyprawy Kolumba i kolonizacja Nowego Świata przyczyniły się w większym stopniu do budowy hiszpańskiej potęgi.

Reklamy

Najpiękniejsze Drogi Świata

Europa, Rumunia, Tu byłem

Ten wpis będzie początkiem dłuższej serii o najpiękniejszych drogach świata i bardzo subiektywnym rankingiem tych dróg, aktualizowanym na bieżąco.
Na początek Rumunia, a mianowicie Droga Transfogarska.
Póki co pierwsza w moim rankingu; widokowo fantastyczna, jeśli mamy szczęście i trafimy na dobrą pogodę.
Trasa jest także obowiązkowym punktem zwiedzania dla wszystkich fanów programu Top Gear. W końcu Clarkson, May i Hammond uznali ją za najlepszą trasę na świecie.

Szlak drewnianych kościołów i cerkwi

Europa, Polska, Tu byłem

Drewniana Małopolska

W tym wpisie zabieram Was w moje strony, na południe Polski, gdzie jest wiele interesujących miejsc do odwiedzenia.
Głupio się przyznać, ale mieszkając całe życie w Małopolsce, w najbliższym sąsiedztwie drewnianych kościółków, jakoś nigdy nie miałem okazji przyjrzeć się im bliżej. Całe szczęście, któregoś jesiennego weekendu to się zmieniło. I muszę przyznać, że są one niesamowite i bardzo interesujące.

Kambodża praktycznie

Azja, Kambodża, Tu byłem

Nadrabianie zaległości…

Zima zbliża się wielkimi krokami, pogoda na zewnątrz nie zachęca do aktywnego spędzania czasu, więc na pisanie bloga będzie trochę więcej czasu. W związku z tym w najbliższym czasie pojawi się kilka zaległych wpisów. Na pierwszy ogień i na zakończenie serii o Kambodży, trochę informacji praktycznych z tego kraju.Wpis miał być trochę wcześniej, ale nie mogłem się zebrać, żeby go dokończyć. Postaram się tutaj zamieścić najważniejsze informacje przydatne przed wyjazdem.

Wiza

Zacznijmy oczywiście od wizy. Otrzymanie jej nie powinno sprawić kłopotu. Po przylocie na lotnisku wystarczy wypełnić wniosek, zapłacić odpowiednią kwotę, odstać swoje w kolejce i można cieszyć się z miesięcznej wizy. Jedynie o czym należy pamiętać to 2 zdjęcia paszportowe. Oczywiście standardowo paszport powinien być ważny minimum 6 miesięcy. Wiza w lutym 2016 kosztowała 30 dolarów.

Transport

Po kraju najwygodniej podróżować autobusami, które choć są dość drogie, zapewniają dobry komfort i w miarę szybkie przemieszczanie po kraju. Najlepszym wynalazkiem są tu oczywiście autobusy nocne z piętrowymi łóżkami. Dla wyższych osób mogą być dość niewygodne, jednak ja mimo 180 cm wzrostu wysypiałem się w nich bardzo dobrze. Każde łóżko ma swoją lampkę nocną i kontakt. Ja jednak nie trafiłem na żaden działający. Może Wy będziecie mieć więcej szczęścia.            Agencji turystycznych, pośredniczących w sprzedaży biletów są dziesiątki i zazwyczaj wygląda to tak, że turyści zwożeni są na punkt zbiórki z kilku biur i tam następuje selekcja kto gdzie jedzie. W Sihanoukville przesiadaliśmy się chyba 3 razy zanim trafiliśmy do tego ostatecznego autobusu. Mimo wszystko mając bilet można być spokojnym, nie zapomną o nas. Za każdym razem odbierali nas z hotelu i zawozili w wyznaczone miejsce.

Po Siem Reap czy Sihanoukville najwygodniej poruszać się na rowerze. Wynajem roweru na cały dzień nie powinien kosztować więcej niż 4000 rieli.

Lotnisko w Phnom Penh znajduje się w mieście, więc najlepiej wyjść kawałek poza teren lotniska i złapać mototaxi lub tuk-tuka. Na lotnisku są tylko drogie taksówki. Lotnisko jest zamykane na noc więc należy o tym pamiętać planując podróż.

Noclegi

Najwygodniej szukać poprzez jedną z wyszukiwarek internetowych. Natomiast mając więcej czasu można wybrać się na poszukiwanie odpowiedniego noclegu. My robiliśmy tak, że pierwszy nocleg w danym mieście rezerwowaliśmy wcześniej a potem już na miejscu szukaliśmy tańszych/lepszych miejsc. Siem Reap chociażby jest tak małe, że gdziekolwiek byśmy mieli nocleg i tak będzie blisko do centrum. A kompleks Angkoru i tak jest na obrzeżach miasta. W Sihanoukville zależało nam na noclegu w bardziej ustronnym miejscu dlatego też wybraliśmy hotel przy plaży Ochhueteal. Za pokój dwuosobowy z klimatyzacją trzeba zapłacić 10 – 15 dolarów.

Jedzenie

Jedzenie w Kambodży jest przepyszne. Nieważne czy to przydrożny bar, czy ekskluzywna restauracja, możemy być pewni, że będzie smacznie i niedrogo. Koniecznie spróbujcie takich potraw jak Amok, Lok Lak, aromatycznych zup czy owoców morza. Bardziej odważnym polecam Pong Tea Khon, czyli jajko z niespodzianką, którą jest w tym wypadku zarodek kaczki. Poza tym wszelkiego rodzaju pieczone pająki, koniki polne czy skorpiony są z pewnością ciekawą przekąską. Do picia dostaniemy świeżo wyciskane soki z owoców egzotycznych, których nazw nawet nie pamiętam, świeże kokosy czy sok z palmy.

Angkor praktycznie

Garść informacji praktycznych odnośnie głównej atrakcji Kambodży.

Bilet do Angkoru jest imienny, w kasach zrobią nam zdjęcie i wydrukują bilet/przepustkę. Jednodniowy kosztuje 20 dolarów, trzydniowy natomiast 40 dolarów. Właśnie te trzy dni to najlepsze rozwiązanie, pozwalające bez problemu zobaczyć wszystkie interesujące świątynie. Jeden dzień można przeznaczyć na małą pętlę, drugi na dużą, a trzeci na jakieś mniej oblegane miejsca. Po Angkorze według mnie najlepiej poruszać się rowerem. Jest się wtedy zupełnie niezależnym i można robić co tylko dusza zapragnie. Można też wypożyczyć skuter za około 10 dolarów. Nie wiem jednak czy można nim wjechać na teren kompleksu. Nie widać ich za bardzo na drogach więc możliwe, że turyści nie mogą się nimi poruszać. Ostatnia opcja odnośnie poruszania się to tuk tuk. Jest najpopularniejszym środkiem transportu i zależnie od tego jak umiemy negocjować możemy zapłacić od około 15 dolarów, do nawet 30.

Pamiętajcie też, że najwięcej turystów kręci się po Angkorze do godziny 11 i po godzinie 15. Więc jeśli macie już dość hord turystów wybierzcie się na zwiedzanie wcześnie rano lub około południa.

Przykładowe ceny w lutym (1 dolar to około 4000 rieli):

  • Wiza – 30 USD
  • Nocny autobus z łóżkami Siem Reap – Sihanoukville – 18 USD
  • Nocny autobus z łóżkami Sihanoukville – Phnom Penh – 10 USD
  • Dzienny autobus Phnom Penh – Siem Reap – 15 USD
  • Piwo w sklepie małe/duże – 2000/6000 rieli
  • Butelka wody 0.5L/1.5L – 1000/2000 rieli
  • Czipsy bananowe małe/duże – 1000/3000 rieli
  • Whisky Mekong mała/duża – 4000/8000 rieli
  • Obiad w restauracji – ok. 12000 – 20000 rieli
  • Obiad w ulicznej knajpce – 8000 – 12000 rieli
  • Świeże soki – ok 5000 rieli
  • Lody – 4000 rieli
  • Egzotyczne owoce – 6000 – 8000 rieli
  • Pamiątki można spokojnie kupić za 40% – 50 % ceny

Jeśli chcielibyście coś jeszcze wiedzieć o Kambodży, zapraszam do kontaktu. Postaram się wyjaśnić wszystkie wątpliwości.

Kambodża jest pięknym krajem. Cudowne plaże Sihanoukville i majestatyczny Angkor sprawią, że na długo nie zapomnicie tego kraju. Mi zabrakło czasu na wizytę w okolicach Kep, na plantacjach pieprzu w Kampot, na wycieczkę po jeziorze Tonle czy choćby jeden dzień w zachodniej części kraju. Wiem, że tu wrócę, a tych co jeszcze nie byli zachęcam do wyjazdu.

Zapraszam oczywiście na bloga nadrogachswiata.pl po więcej zdjęć i ciekawych relacji.

W sercu Kambodży

Azja, Kambodża, Tu byłem

Angkor

Główna atrakcja Kambodży, majestatyczny, średniowieczny kompleks zabytków i wspomnienie dawnej potęgi Khmerów, to punkt obowiązkowy na szlaku każdego turysty. To jeden z najważniejszych archeologicznych skarbów naszych czasów. Dziesiątki monumentalnych świątyń rozrzuconych na prawie 400 km kwadratowych, wprawiają w zachwyt każdego kto je zobaczy. Wiedzą o tym wszyscy, dlatego też takie tłumy tu przybywają każdego dnia. Dziesiątki tysięcy ludzi przewija się tydzień po tygodniu, przez praktycznie cały rok. Może w porze deszczowej nie byłoby ich aż tak wielu i pewnie wtedy byłoby najlepiej jechać, ale kto chciałby zwiedzać świątynie w czasie ulewnych deszczów.
W szczycie sezonu, w lutym, w dosłownie każdej świątyni natknąć się można na grupy zwiedzających. Chociaż przyznaję, że spodziewałem się jeszcze większej ilości turystów. Koniec końców nie było aż tak źle.
W celu uniknięcia dużych grup turystów, na zwiedzanie najlepiej wybrać się w godzinach około południowych.

Zwiedzanie

Zwiedzanie zacznijmy od największego i zarazem najlepiej rozpoznawalnego kompleksu – Angkor Wat.
Położony jest kilka kilometrów od Siem Reap, na wylocie ulicy Charlesa de Gaulle.
Zajmuje powierzchnię prawie dokładnie 2 km kwadratowych. Jest niemal czterokrotnie większy od Watykanu. Kompleks otoczony jest szeroką na prawie sto metrów fosą, przez którą przeprowadzono groble o szerokości do 14 metrów.

Zastanawialiście się kiedyś co w ogóle oznacza ta nazwa ? Otóż Angkor to po prostu Miasto, a Wat – Świątynia. W skrócie można przetłumaczyć to na Świątynię Miejską lub Miasto-Świątynię. Skoro Miasto-Świątynia, to kiedyś w kompleksie musiało być o wiele więcej zabudowań niż obecnie. Większość była jednak z drewna i uległa zniszczeniu. Pozostały kamienne ruiny, które i tak robią niezapomniane wrażenie.

Po przekroczeniu bram ukazują się główne zabudowania, z majestatyczną świątynią na czele, którą poświęcono hinduskiemu bogowi Wisznu

Na dziedziniec głównej świątyni wchodzi się długimi korytarzami, przez które kiedyś swobodnie przechodziły słonie. Wyobrażacie sobie jakie musiało to robić wrażenie ?

We wnętrzach świątyni jest tyle korytarzy, że łatwo się pogubić. Szczególnie, że przewodniki bardzo pobieżnie opisują wnętrza, skupiając się bardziej na głównej świątyni. Po lewej i prawej stronie od wejścia, znajdują się dziwne pomieszczenia, przypominające odkryte baseny. Mam wrażenie, że miejsca te służyły dawniej do jakiś rytualnych kąpieli. Tak przynajmniej to sobie wyobrażałem stojąc na brzegu tego ogromnego basenu.

Idąc wyżej docieramy wreszcie na wewnętrzny dziedziniec. Tu ukazuje się nam główna świątynia otoczona ogromnymi wieżami o kształtach kolb kukurydzy.
Jest ich razem pięć, ale zobaczyć wszystkie jednocześnie nie jest tak łatwo. Można tego dokonać z niewielu punktów w całym kompleksie. Sama świątynia jest odzwierciedleniem legendarnej góry Meru.

Oczywiście mamy możliwość zwiedzania jej od środka. Aby tam się dostać, należy odstać przynajmniej pół godziny w kolejce, w 40 stopniowym upale. Potem tylko strome schody i możemy podziwiać panoramę Angkor Wat.

Czy warto ?

Osobiście drugi raz już bym nie wchodził. Swoje trzeba odstać, a widoki nie są jakieś powalające.
O wiele bardziej interesujące są reliefy znajdujące się w korytarzach okalających wewnętrzny dziedziniec. Łącznie jest ich prawie kilometr i przedstawiają sceny z Ramajany i Mahabharaty, najważniejszych hinduistycznych poematów.

Prawdziwą perełką jest tutaj relief z bitwą o Lankę. Wyróżnia się także inny opowiadający mit o Ubijaniu Morza Mleka. Wszystkie reliefy w Angkor są misternymi dziełami sztuki. Ich precyzja i subtelność sprawiają, że szukanie na ścianach uosobień Wisznu, Siwy czy Brahmy, to sama przyjemność.
Wydawałoby się, że zwykłe płaskorzeźby apsar, których pełno w całym kompleksie, nie mogą niczym zaskoczyć. A okazuje się, że wszystkie różnią się między sobą detalami. Nie ma dwóch takich samych rzeźb. Co jeszcze ciekawsze, kiedyś wszystkie te płaskorzeźby malowano wieloma kolorami.

Większość tych obrazów z Angkor Wat powinna być znana czytającym bloga. W końcu kompleks ten przewija się w migawkach internetowych dość często.
Każda informacja o Kambodży opatrzona jest zdjęciami Angkor Wat. Nawet na narodowej fladze umieszczono go jako symbol kraju.

Ale czy równie dobrze znana jest historia tego miejsca ?

Historia

Zbudował to wszystko król Surjawarman II w pierwszej połowie XII wieku. Budulcem był przede wszystkim lateryt oraz piaskowiec, dzięki czemu coś przetrwało do naszych czasów. To coś, to główna, olśniewająca świątynia, 2 biblioteki na zewnętrznym dziedzińcu oraz bramy wejściowe.
Surjawarman nie nacieszył się za długo swoim osiągnięciem. Niedługo po ukończeniu budowy zmarł, a raptem 27 lat później w 1177 roku, po potędze Angkoru pozostało wspomnienie. Królestwo zostało podbite przez Czamów, a kompleks splądrowano i zburzono. Całe szczęście kilka lat później następny władca Angkoru Dzajavarman VII, odbił stolicę i ją odbudował.
Jednocześnie rozkazał wybudować dla siebie nową; piękniejszą i bardziej okazałą.

O czym przeczytacie już niedługo.

Po więcej zdjęć zapraszam na Angkor – cz. 1

Dawne stolice Birmy

Azja, Birma, Tu byłem

Zapraszam na najnowszy wpis o Birmie. Więcej ciekawych wpisów i galeria do ostatniego jak zawsze na stronie Na drogach świata

Dzisiaj będziecie mogli przeczytać o stolicach Birmy. Zabiorę Was m.in. do Inwy, Sikong (Sagaing) i w okolice Amarapury.
Pozostanie jeszcze kilka dawnych stolic, m.in. Bago, Mrauk U, Taungoo, Shwebo, Pyay, Pinya, Mottama, Rangun czy najnowsza Naypyidaw.
Jak widzicie zobaczenie tylko samych stolic jest nie lada wyzwaniem i wymaga dłuższego pobytu w Birmie.

Weekend w Stambule

Azja, Tu byłem, Turcja

Zapraszam na bloga na mini przewodnik o Stambule.

Przekonacie się w nim jakie atrakcje czekają na Was w tym pięknym mieście, jak najłatwiej się po nim poruszać i gdzie można odpocząć po ciężkim dniu wypełnionym zwiedzaniem.

Dwie części pod linkami poniżej:

Stambuł – część I

Stambuł – część II

Więcej zdjęć pod linkami.

Już niedługo na blogu kolejne relacje !

 

 

Przeprowadzka

Bez kategorii

Ostatnio na blogu nic się nie działo za co serdecznie wszystkich przepraszam. Związane to było przede wszystkim z blogową przeprowadzką. Do tego doszły zmiany w pracy no i nie miałem czasu nic wrzucać.

Wpisy już są przygotowane więc spodziewajcie się ich niedługo. Nowa-stara odsłona bloga ruszyła niedawno. Wprowadzam jeszcze pewne ulepszenia ale w zasadzie nowa strona niczym się nie różni. Póki co zostawiłem szatę graficzną bez zmian.

Od teraz zapraszam na nadrogachswiata.pl

Niedługo nowe wpisy z różnych zakątków świata z dużą ilością zdjęć. Zapraszam do obserwowania i polubienia Facebooka, który też się pojawił. Tu znajdziecie wiele ciekawych historii i dodatków.

 

Trzeci akt opowieści o Isfahanie

Azja, Iran, Tu byłem

Trzeci i zarazem końcowy akt o zwiedzaniu Isfahanu będzie jednocześnie moim pożegnaniem z Iranem. Kolejne wpisy będą już z innych zakątków świata, które miałem okazję odwiedzić.
W tym wpisie zabiorę was na długi, całodzienny spacer po tym cudownym mieście. Nie wiem czy uda się opowiedzieć o wszystkim, ale kilka wartych odwiedzenia miejsc na pewno opiszę.

Szybki rzut oka na Birmę

Azja, Birma, Tu byłem

Korzystając z krótkiej przerwy w azjatyckiej podróży zapraszam na wpis.

Birma ma wiele twarzy, czasem pięknych i zapadających w pamięć na długo, a czasem trochę brzydszych, mało atrakcyjnych za pierwszym razem.

Można patrzeć na Birmę przez pryzmat olśniewających pagód Królestwa Paganu. Jednego ze wspanialszych miejsc na świecie, gdzie uczucie, że właśnie odkryliśmy zapomniany XIV wieczny kompleks świątynny, będzie nam towarzyszyć za każdym razem jak wjedziemy w boczną, nieoznaczoną dróżkę. Nawet jak się zgubimy to koniec końców, gdzieś na horyzoncie, i tak ujrzymy jedną z kilku gigantycznych świątyń.

Inną Birmę z pewnością poznamy w Mandalay. Mieście, gdzie smog nie pozwala praktycznie oddychać. Jest go tyle, że ten w Krakowie to dziecinada. Ale Mandalay to przede wszystkim świątynie. Choćby ta z imponującym posągiem Buddy, który codziennie przybiera na wadze, czy na przykład kunsztownie rzeźbiona, drewniana Shwenandaw.

Jeszcze inną zobaczymy jeżdżąc po okolicach Mandalay. Dawne stolice królestwa są do naszej dyspozycji. Sagaing, ze swoimi prawie 700 stupami położonymi na wzgórzu, Amarapura, w której główną atrakcją jest, oblegany przez rzesze turystów, najdłuższy na świecie most z drzewa tekowego. Jakim cudem jeszcze się nie zawalił ? Na koniec wreszcie Inwa, dawna stolica o krajobrazie nieco zapomnianej wsi, gdzie pośród pól i domostw ukryte są często unikatowe budowle.

Ale Birma to także wiecznie zakorkowany, nieprzyjemny, brudny i brzydki Rangun. Miasto, które odwiedza się dla majestatycznej Szwedagon Pagody. Do jej budowy użyto tysiąców ton złota i kamieni szlachetnych. To robi wrażenie.

Ostatnie oblicze to jej mieszkańcy. Prości ludzie, biedni jak mysz kościelna, żyjący w warunkach, w których my nie trzymamy nawet zwierząt. Mimo to uśmiechnięci i pomocni. Nędza, której doświadczyli przez dziesięciolecia, wojna oraz rządy junty wojskowej sprawiły, że teraz po otwarciu granic, turysta jest dla nich błogosławieństwem.

Tak właśnie ja widzę Birmę. Jaka będzie dla Was ? Przekonajcie się sami.

Więcej o Birmie przeczytacie już niedługo na blogu. Będą też zdjęcia, z telefonu nie mogę ich dodawać.

 

Co nowego na blogu ?

Bez kategorii

Od jakiegoś czasu na blogu mniej się dzieje.

Związane jest to przede wszystkim z przygotowaniami do miesięcznej podróży po południowej Azji. Już za niecałe dwa tygodnie wyjeżdżam zwiedzać Birmę, Kambodżę i Tajlandię. Całe szczęście jestem już na finiszu przygotowań. Sami na pewno wiecie jak to wygląda. Szczególnie, że pierwszy raz jadę w ten rejon świata. Może macie jakieś wskazówki i rady ?

Poza tym staram się przenieść bloga na inny serwer i trochę bardziej go rozwinąć. Nie spodziewałem się, że będę miał tyle pomysłów na pisanie o miejscach, które zobaczyłem i że w ogóle ktoś to będzie czytał.

W każdym razie przygotowałem krótki spis tego co w najbliższym czasie pojawi się na blogu.

Na początek ostatni akt Isfahanu. Brakujący wpis, który będzie dopełnieniem trylogii o tym mieście oraz jednocześnie zakończeniem podróży po Iranie. Wreszcie, przeniesiemy się do Uzbekistanu, kolejnego intrygującego kraju, perły Jedwabnego Szlaku a zarazem państwa największej katastrofy naturalnej ostatnich kilkudziesięciu lat. Planuję, podobnie jak o Iranie, całą serię wpisów poświęconą temu cudownemu zakątkowi świata.

W międzyczasie postaram się wrzucić coś o krajach akurat odwiedzanych. Będę chciał być na bieżąco, chociażby w krótkich notkach i relacjach na żywo.:)

Zapraszam do śledzenia !

 

Azerbejdżan w Iranie

Azja, Iran, Tu byłem

Tym razem wpis będzie o Azerbejdżanie. Ale nie o państwie ze stolicą w Baku i o szybach naftowych w krajobrazie. Nie wiem czy wiecie, ale jest też drugi Azerbejdżan. To jedna z prowincji Iranu, historyczna część Persji od tysięcy lat.
O tej właśnie krainie dzisiaj napiszę.

Drugi akt Isfahanu

Azja, Iran, Tu byłem

Drugi akt pobytu w Isfahanie będzie o Dżolfie, ormiańskiej dzielnicy, nieco poza centrum, niedaleko rzeki Zajande Rud.
Historia dzielnicy sięga początków XVII wieku, kiedy to Szach Abbas przesiedlił tutaj Ormian z północnego Azerbejdżanu, z miasta o tej samej nazwie.

Cmentarny wpis z Iranu

Azja, Iran, Tu byłem

Miejsca, które chciałem przybliżyć w tym wpisie to przede wszystkim cmentarze. Pozostały one po pobycie armii generała Andersa oraz ludności cywilnej w Iranie. Inne, związane z Polakami, już nie istnieją albo nie ma do nich wstępu.
Historia samego przejścia Związku Radzieckiego i pobytu w Iranie jest na tyle fantastyczna i niesamowita, że spokojnie można byłoby nakręcić o tym film.
Niestety jak to często w Polsce bywa, nie mówi się o tym, tak jakby zapominając, że to w ogóle miało miejsce.

Isfahan w 3 aktach

Azja, Iran, Tu byłem

Któż nie słyszał o tym mieście ? To tu przez setki lat zatrzymywały się karawany podążające jedną z odnóg Jedwabnego Szlaku.
Isfahan to perła Persji. Mamy tu wszystko czego powinniśmy oczekiwać od miasta z ponad 1000 letnią historią. Jest jeden z największych placów na świecie, jest klimatyczny bazar, są w końcu niesamowite, zabytkowe meczety i pałace.
To wszystko w otoczeniu kilkunastu parków i dziesiątek restauracji, w których można zjeść pyszne przysmaki kuchni perskiej.

Dzień na bazarze

Azja, Iran, Tu byłem

Perski bazar to miejsce niezwykłe. Znajduje się w każdym mieście i służy nie tylko handlowaniu i zarabianiu pieniędzy. Ludzie przychodzą tu wymieniać swoje poglądy, odpocząć od zgiełku ulicy czy napić się herbaty. Mogą także się pomodlić ponieważ znajdziemy tu nawet meczet.

Macie więc jedyną i niepowtarzalną okazję wybrać się ze mną na taki bazar.

Persepolis

Azja, Iran, Tu byłem

Tereny w okolicy miasta Shiraz cieszyły się szczególnymi względami władców Persji od tysięcy lat. To tu m.in. Król Królów – Dariusz I rozpoczął budową swojej stolicy – Persepolis. Rozbudowana przez następne 150 lat przez Kserksesa i Artakserksesa była niewątpliwie jednym z najbardziej niezwykłych miast tamtych czasów.
Pełniła też funkcję jednej ze stolic Imperium.

Pustynne impresje

Azja, Iran, Tu byłem

Dzisiejszy wpis będzie opowieścią o pustyni i o tym jak spełniłem jedno z marzeń z mojej Bucket Listy.

Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia zwiedziwszy Jazd i okolice wybrałem się pojeździć na wielbłądach. Była to zorganizowana wycieczka z agencji turystycznej. Cena była przystępna, a zawsze chciałem spróbować jak to jest. Cała atrakcja odbywała się na obrzeżach Pustyni Lota (Dasht e-Lut), niedaleko miasta.

Jazda na Jazd !

Azja, Iran, Tu byłem

Wracamy do Iranu, tym razem w okolice Wielkiej Pustyni Słonej – Dasht e-Kavir i Pustyni Lota – Dasht e-Lut, gdzie przed trzema tysiącami lat Persowie zbudowali miasto Jazd.
Zapraszam w zadziwiające miejsce, pełne architektonicznych cudów, do miasta innego niż wszystkie w Iranie.

Pożegnanie Rumunii z Bukowiną w tle

Europa, Rumunia, Tu byłem

To będzie ostatni wpis o Rumunii, już za niedługo znowu przeniesiemy się do Iranu. Teraz czas na krótkie podsumowanie wyjazdu, a przy okazji napiszę trochę o Bukowinie, którą odwiedziłem ostatniego dnia podróży.

Region Bukowiny jest najmniejszym regionem Rumunii, mimo to należy do najciekawszych w całym kraju. Przejechanie autem wzdłuż i wszerz nie zajmie nam więcej niż 4 godziny. Resztę dnia możemy więc pozostawić na zwiedzanie. A muszę przyznać, że jest tu sporo atrakcji.

Wybrzeże Rumunii

Europa, Rumunia, Tu byłem

Wreszcie znalazłem trochę czasu na nowy wpis.

Tym razem będzie o Dobrudży – regionie o najbardziej orientalnym klimacie w całej Rumunii. Pewnie niewielu z Was słyszało o Dobrudży, o jej atrakcjach, o pięknych, czystych plażach, o ciszy i spokoju, które możemy tam spotkać.
Przyznam, że wcześniej nie znałem tego rejonu, nie wiedziałem czego mogę się spodziewać po miejscach, które przewodnik zachwalał.
Okazało się, że nie jest tak źle.

Zatem ruszajmy w drogę.

Transylwania w 4 dni

Europa, Rumunia, Tu byłem

Planując dłuższą podróż i chcąc zobaczyć jak najwięcej, często nie będziemy mieli wiele czasu na każde z miejsc, które odwiedzamy. Ja robię tak, że jak jadę pierwszy raz do danego kraju, to staram się zobaczyć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie.
Mam wtedy ogólny obraz kraju. Potem będąc drugi raz wiem, gdzie warto się zatrzymać na dłużej a co ominąć. Sprawdziło mi się to już wiele razy w różnych zakątkach świata. Inna sprawa, że taki wyjazd to nie wyścigi, więc na odpoczynek też musi być czas.
Dziś pokażę wam jak zwiedzić Transylwanię w 4 dni.

Rumunia – Informacje praktyczne

Informacje praktyczne, Rumunia

Podróż do Rumunii jest z gatunku tych łatwiejszych do zaplanowania.
Może nie ma aż tylu informacji w sieci co o Europie Zachodniej ale nadal poruszamy się w Unii Europejskiej, więc jest dość łatwo. Nie powinniście mieć zatem problemów w organizacji takiego wyjazdu. A jak się za to w ogóle zabrać ?

Cmentarny wpis

Europa, Rumunia, Tu byłem

Kolejny wpis będzie dość nietypowy. Mianowicie postanowiłem napisać o cmentarzach w Rumunii.
Dlaczego właściwie o tym piszę ? Czy warto poświęcać cmentarzom tyle czasu ?
Otóż w Rumunii na prawdę warto. Moim natchnieniem do całego wpisu okazał się być cmentarz w Sapancie.
Mała wioska położona gdzieś w Maramureszu oferuje odwiedzającym ją turystom niezapomniane wrażenia. Główną tutejszą atrakcją jest cmentarz. Ale uwaga – nie jest to zwyczajna nekropolia jakiej moglibyśmy się spodziewać.

Towar eksportowy Rumunii

Europa, Rumunia, Tu byłem

Dzisiejszy wpis będzie pierwszym z serii o Rumunii. Kraju, który odwiedziłem całkiem niedawno, a który pozostawił bardzo miłe wspomnienia i dużo historii do opisania.
Pojawią się też pewnie informacje praktyczne dla tych, którzy chcieliby odwiedzić ten kraj, ale nie wiedzą jak się za to zabrać.
No to lecimy 🙂
Zastanawiałem się od czego by tu zacząć i wybrałem rzecz chyba najbardziej oczywistą. Z czego znana jest Rumunia na cały świat ?
Z czym wam się kojarzy ten kraj ? Jaki jest najbardziej popularny „towar eksportowy” ?
Rumuni zamiast wysyłać w świat swoje wina, które swoją drogą są tak dobre jak mołdawskie, wysyłają hrabiego Drakulę.
Każdy kojarzy go z wampirami i filmami z Hollywood. A czy znacie jego prawdziwą twarz ? Kim był ten gość i czym zapisał się na kartach historii, że nakręcono o nim tyle filmów ?

Iran – Informacje praktyczne

Informacje praktyczne, Iran

Dzisiejszy wpis będzie o praktycznych informacjach odnośnie Iranu. Coś co pewnie przyda się każdemu, kto wybiera się do tego kraju.
Będzie o tym jak uzyskać wizę, jak najtaniej się tam dostać, trochę o cenach i transporcie.
Wiza – zwyczajna naklejka, której uzyskanie często spędza nam sen z powiek.
Irańską wizę możemy dostać na kilka sposobów.
Pierwszy to oczywiście wizyta w ambasadzie w Warszawie. Wypełniamy wszystkie druki, przygotowujemy zdjęcie, płacimy 50 Euro i składamy wniosek.
Czekamy ok. miesiąca i odbieramy świeżutką wizę. Pamiętajmy jednak, że jeśli mamy pieczątkę z Izraela to możemy zapomnieć o wizie.
Drugi sposób to kontakt z agencją turystyczną w Iranie. Gorąco polecam agencje Key2Persia i Iran Safar.
Zależnie od agencji opłata może wynosić od 20 do 40 Euro. Wizę możemy potem odebrać w ambasadzie albo na lotnisku (tzw. Visa on Arrival)
Osobiście udało mi się załatwić wizę przez agencję nie płacąc przy tym dodatkowych pieniędzy.
Czekała na mnie na lotnisku, jednak była krótsza o kilka dni niż we wniosku.

Bucket List

Bez kategorii

Miał to być pierwszy wpis na blogu, ale jakoś zgubił się w gąszczu notatek o Iranie.
Co to właściwie jest Bucket List ?

O stworzeniu takiej listy pomyślałem po obejrzeniu filmu z Jackiem Nicholsonem i Morganem Freemanem.
Pewnie teraz niektórzy z Was zastanawiają się jak jakiś film ma się właściwie do tego bloga ?
Bucket List ? Pierwsze słyszę 🙂
W skrócie, chodzi o listę rzeczy, którą musimy/chcemy/powinniśmy zrobić przed śmiercią.
Takie nasze priorytety na życie. Oczywiście powinny to być rzeczy ciekawe, lekko zwariowane, wymagające pewnych poświęceń.
Nie chodzi przecież o to, żeby wpisać lot na księżyc, bo to może być niewykonalne. No chyba, że jesteśmy kosmonautą w NASA.
Powinny to być takie marzenia, które jesteśmy w stanie zrealizować.
Myśląc o założeniu bloga uzupełniłem swoją listę, rozbudowałem ją do takich rozmiarów, że pewnie życia mi zabraknie na wykreślenie wszystkich pozycji.
O pieniądzach nawet nie wspominam. Jedno jest pewne, będę miał co robić. Skupiłem się na podróżach, na poznawaniu nowych rzeczy.
Każdy z nas ma takie marzenia gdzieś głęboko schowane. Może warto je wygrzebać i zacząć urzeczywistniać ?
A wy macie takie listy ? Zastanawialiście się kiedyś nad spisaniem Waszych marzeń ?

Tak w ogóle to zainteresowanym polecam film.

Tu czas zatrzymał się w miejscu

Azja, Iran, Tu byłem

Wszyscy znamy takie miejsca gdzie czas jakby się zatrzymał. Gdzie ludzie żyją jak ich przodkowie setki lat wcześniej.
Nie mogło zabraknąć takich miejsc także w Iranie. Do tej opowieści wybrałem kilka ciekawszych…
Mój osobisty ranking i pierwsze miejsce – startujemy w Kharanaq, mieście zapomnianym i opuszczonym, położonym gdzieś na dawnych szlakach karawan przemierzających Persję, w okolicach miasta Jazd i Pustyni Lut.
Sceneria tej wioski jest bajeczna, wszystko jest tu z gliny, chodzimy ubitymi uliczkami, obserwujemy walące się domostwa, o których zapomnieli mieszkańcy, możemy zajrzeć wszędzie gdzie chcemy, nikt nas nie wygania, nie przepędza.
Dlaczego tak się dzieje ? Dlaczego tu tak cicho ?

O ludziach rzecz krótka…

Azja, Iran, Tu byłem

Ludzie tutaj nie przepadają jak mówi się o nich Irańczycy. Pers brzmi dumnie, a Irańczyk jakoś tak pospolicie. Irańczykiem mógłby być co drugi Arab, a Persem jednak trzeba się urodzić. Ciężko to wyjaśnić ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi.
Są super uprzejmi, przemili i zawsze będą starali się nam pomóc. Nie wspominając już o ich legendarnej gościnności.
Doświadczyłem tego wiele razy pytając o drogę, szukając noclegu czy po prostu idąc zwyczajnie ulicą.

Iran a sprawa polska..

Azja, Iran, Tu byłem

Iran – kraj niewątpliwie złych skojarzeń, kraj o którym myślimy w kontekście wspierania terrorystów, ropy naftowej, przepychanek z Ameryką, łamania praw człowieka czy nierównego traktowania kobiet.
Wszystko co serwują nam media w Polsce na temat Iranu jest negatywne. Jak jest naprawdę ? Jak Iran wygląda od wewnątrz ?
Jak o nas myślą Persowie ? Zapraszam na krótką wizytę w tym pięknym kraju.

Trochę historii na początek.